Rejs ze Stavanger do Świnoujścia

S/Y Gedania zacumowana w samym centrum Stavanger czekała na nową załogę. Tym razem miał to być rejs szkoleniowy dla przyszłych kapitanów Gedanii.

Załoga wraz z kapitanem, który był jednocześnie organizatorem rejsu i szkolenia zaokrętowała się na jacht dość wcześnie. Kapitan zaplanował wypłynięcie na następny dzień rano.
Ze Stavanger popłynęliśmy do Flekkefiord (na południe) przy mało sprzyjającym wietrze osiągającym w porywach 30 węzłów. Z tego powodu większość trasy pokonaliśmy płynąc na silniku. W Flekkefjord zacumowaliśmy w małej marinie, przy której mieści się dość spore centrum handlowe. Z Flekkefjord wyszliśmy w nocy, więc emocje nocnego pokonania wąskiego i płytkiego przejścia dało się zauważyć w oczach załogi.

Helsingor 1Dalej popłynęliśmy już na żaglach do Skagen w Danii. Przez 4 dni Morze Północne nas trochę pobujało, więc w Skagen zostaliśmy na noc. Sklarowaliśmy jacht i uzupełniliśmy prowiant. Wcześnie rano popłynęliśmy do Göteborga, w którym zatrzymaliśmy się na 1,5 godziny w nowej biurowej części miasta pod siedzibą Ericssona. Göteborg przywitał nas temperaturą 26 st. C. Zacumowaliśmy do zewnętrznej kei małej mariny. Następnie, wieczorem wyszliśmy do Halmstad w Szwecji, gdzie zatrzymaliśmy się na 2 godziny w marinie zlokalizowanej w centrum miasta. Był to ciepły, słoneczny dzień. Uzupełniliśmy prowiant i wieczorem popłynęliśmy na żaglach do Helsingborg, gdzie rano o godz. 09:15 zacumowaliśmy w marinie. Nasz postój trwał 1 godzinę. Znowu zapowiadał się ciepły (27 st. C) i słoneczny dzień. Następnie popłynęliśmy (a raczej się przestawiliśmy się o 2,5 Mm) do Helsingor w Danii, gdzie zacumowaliśmy pod zamkiem Kronborg. Część załogi wybrała się na zakupy a pozostali na zwiedzanie okazałego zamku kojarzonego z Hamletem. Po południu wyszliśmy do Kopenhagi. Trasę pokonaliśmy na silniku. Do Kopenhagi weszliśmy wejściem północnym i o godz. 20:15 zacumowaliśmy w centrum miasta, gdzie zostaliśmy na noc. 

Rano wyszliśmy z Kopenhagi wejściem południowym i skierowaliśmy się do kanału Falstebocannal. Bałtyk w cieśninie Sund był płaski jak stół, nie było wiatru, Po przejściu kanału obraliśmy kurs na Sassnitz. Niestety wiał słaby zachodni wiatr o sile 1B (za słaby na płynięcie na żaglach), więc dalej płynęliśmy na silniku. Wieczorem postawiliśmy żagle i halsowaliśmy się do Sassnitz. Rano weszliśmy do Sassnitz, gdzie zacumowaliśmy na 1 godzinę a następnie wyszliśmy do Świnoujścia. Płynęliśmy na żaglach. W Świnoujściu zacumowaliśmy w marinie i tym zakończyliśmy 10 dniowy rejs. Po drodze odwiedziliśmy Norwegię, Danię, Szwecję i Niemcy.

Generalnie preferuję dłuższe postoje w portach i marinach od takich 1-2 godzinnych. Na jachcie zawsze jest coś do zrobienia i zazwyczaj takie prace są wykonywane w porcie. Przy tak krótkich postojach nie ma, kto wykonać tych prac, bo załoga szybko i zazwyczaj w całości udaje się zwiedzać ląd. Jednak z drugiej strony jest to większa ilość manewrów portowych i odwiedzonych portów, więc załodze szkoleniowej może się to podobać. Za krótkie postoje przy kei zazwyczaj nie płaciliśmy.

Dla bosmana rejs szkoleniowy jest bardziej pracochłonny od rejsu turystycznego z uwagi na: pływanie przy silnych wiatrach, większą liczbę manewrów na żaglach i manewrów portowych oraz konieczność ponownego konfigurowania urządzeń nawigacyjnych, które załoga systematycznie przestawia.

Porównując załogę szkoleniową z ostatnimi załogami Gedanii ukierunkowanymi na turystyczne pływanie to te drugie były bardziej sprawne (a powinno być na odwrót). Chyba to wynika z dużej samodzielności załogi, która nabyła doświadczenie żeglarskie na małych jachtach co nie sprawdza się na takim jachcie jak Gedania (inne standardy).     Kilka zdjęć z rejsu!

Autor: Mirek